niedziela, 23 maja 2010

Reasumując...



Czas zakończyć pisanie bloga, a koniec nierozerwalnie wiąże się z podsumowaniem.
Zacząłem od teoretycznego wprowadzenia na temat postrzegania homoseksualizmu dawniej i dziś. Następnie zacząłem opisywać przypadki osób o orientacji homoseksualnej, które studiują na Wydziale Polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego. W 80% przypadków byłem ich orientacji pewny, np. na skutek tego, że obcuję z nimi na co dzień i nie ukrywają przede mną owego faktu. Większość opisanych przypadków funkcjonuje w przestrzeni wydziału b. dobrze, nie mają problemów z nauką, zawieraniem nowych znajomości, czy kontaktem z prowadzącymi. Posiadają grupy znajomych/przyjaciół, z którymi spędzają najwięcej czasu biorąc pod uwagę cały proces ich edukacji na UW.
Większość nie ukrywa się, ale też nie obnosi ze swoją orientacją seksualną.
Jak osoby homoseksualne są postrzegane przez znajomych/kolegów? Generalnie bardzo dobrze. Oczywiście badana grupa to moim znajomi, zatem obiektywizm wywiadu środowiskowego mógł zostać zakłócony, niemniej jednak bazuję na tym, co mam, zatem: wszyscy podkreślają, że na postrzeganie człowieka nie powinna wpływać orientacja seksualna, że są tolerancyjni, tylko że czasem przeraża ich "obnoszenie się" z homoorientacją tudzież "lansowanie się". Odczucia jednak są generalnie pozytywne, pojawia się w tych opiniach 1. raz zdanie, że na wydziałach humanistycznych jest więcej gejów niż na wydziałach ścisłych.
Same osoby homoseksualne również nie czują się dyskryminowane na WP UW. Tak jak ich koledzy heteroseksualni, podkreślają, że na postrzeganie człowieka nie powinna wpływać orientacja seksualna. Również pojawia się opinia o tym, że WP przyciąga indywidualności, co z kolei sprzyja budowaniu tolerancji.
W tym miejscu pragnę napisać, że może wszystko nie było do końca takie, jakie bym chciał, jednak z ogólnego przebiegu metodologii badań jestem zadowolony. Oczywiście to tylko ZARYS tego, co można by zbadać. Jednak warto sobie zdać sprawę, iż badania na szerszą skalę musiałyby objąć cały Wydział Polonistyki i wszystkie podległe mu instytuty, co z kolei wiązałoby się z ogromnym nakładem pracy i wymogiem spędzania dużej ilości czasu na badaniach, co z kolei nie jest możliwe ze względu na ograniczoność czasową trwania zajęć z antropologii kultury.
Celem moim było ukazanie jak osoby homoseksualne funkcjonują na WP UW i myślę, że wniosek najważniejszy brzmi: nie chodzi o orientację, liczy się człowiek, jego osobowość, usposobienie i nastawienie do rzeczywistości. Potwierdzają to opinie ankietowanych oraz samych homoseksualistów.

Blog ten uważam niniejszym za napisany :).

Pozdrawiam antropologicznie:
K.T.Sz.

sobota, 22 maja 2010

A co na wszystko homoseksualiści?


Pozwoliłem sobie zadań dwóm osobom (gejom) z naszego wydziału następujące pytania:
1. Czy przyznajesz się przed znajomymi/przyjaciółmi/postronnymi ludźmi, że jesteś gejem?
2. Jak Ci się funkcjonuje na wydziale polonistyki?
3. Czy spotkały Cię kiedyś na przestrzeni WP UW przykrości związane z orientacją seksualną?

Pan S. odpowiedział następująco:
"1) czasami 2) spoko 3) nie"

Materiał ów nie jest zbyt obszerny, możemy z niego wywnioskować, że dobrze funkcjonuje Mu się na Wydziale Polonistyki UW, nie spotkały Go nigdy żadne przykrości związane z orientacją seksualną na przestrzeni wydziału oraz, że o swojej orientacji mówi tylko niektórym osobom.

Pan T. odpowiedział już bardziej obszernie:
"1. Wydaje mi się, że to niefortunne pytanie. Nie wydaje mi się, żeby cechą, która w jakiś sposób powinna określać człowieka, jest jego seksualność. Otwarcie nie mówię o swojej orientacji, bo uważam, że to nic nadzwyczajnego. Nie ukrywam tego, jeśli kogoś to interesuje, ale też nie widzę powodu, dla którego miałbym, w jarmarczny sposób manifestować swoją seksualność.

2. Tak, jak w każdym innym miejscu. Coś musi być w tym, że WP przyciąga do siebie osoby o odmiennej orientacji. Wiadomo, że w środowisku przyjaznym inności czuję się lepiej, bo wśród swoich.

3. Nie. Jak wspomniałem, WP jest małym azylem dla ludzi o odmiennej orientacji seksualnej. Wszyscy są tego świadomi, wszyscy więc muszą się do tego dostosować, a to sprzyja budowie tolerancji."

Z wypowiedzi Pana T. jasno wynika, że nie jest zwolennikiem obnoszenia się z własną orientacją, co nie oznacza, iż fakt ten ukrywa. Podkreśla On również, że seksualność nie jest cechą, która powinna określać człowieka.
Na Wydziale Polonistyki czuje się dobrze, zwraca uwagę na fakt, że jest to miejsce przyciągające osoby o odmiennej orientacji, poza tym definiuje miejsce to jako "sprzyjające inności". Nie doświadczył też żadnych przykrości związanych z byciem gejem w przestrzeni polonistyki. Co więcej, uważa, że Wydział Polonistyki to azyl dla ludzi o odmiennej orientacji i kontakt z osobami heteroseksualnymi sprzyja budowaniu tolerancji.

Opinie tych dwóch osób w ciekawy sposób pokazują stosunek osób homoseksualnych do Wydziału Polonistyki UW.

A już następna, ostatnia notka, poświęcona będzie podsumowaniu badań na funkcjonowaniem osób homoseksualnych na przestrzeni Wydziału Polonistyki UW.

niedziela, 16 maja 2010

ankietowani - cz. 3



Zaprezentuję stanowiska kolejnych 3 osób odnośnie osób o orientacji homoseksualnej. Dwie z nich to kobiety, trzecia - mężczyzna.

Pani N. odpowiedziała na pytania w sposób następujący:
"1.znam
2.stosunek mam taki, jak do wszystkich - jesli ktos jest sympatyczny, to go lubie. Orientacja mnie nie interesuje jako tako (chyba, ze bym sie zakochala w takim delikwencie plci meskiej;P) Uzasadnienie - to charakter jest najwazniejszy. Poza tym, dobrze, ze srodowisko jest urozmaicone, nie jest nudne! Zreszta, bardzo rozczulaja mnie mezczyzni, po ktorych zachowaniu i sposobie ubierania sie widac, ze sa gejami. Tak juz mam:]
3.Uwazam, ze geje funkcjonuja na polonie bez problemow. Moim zdaniem dlatego, ze na polonie studiuja w wiekszosci dziewczeta. Kobiety z reguly nie maja takich uprzedzen co do homoseksualizmu jak mezczyzni hetero. A jesli chodzi o lesbijki na polonie, to nie znam zadnej, wiec trudno mi powiedziec, jak sie u nas czuja. Wszystko zalezy od tego, czy sa znane pod tym wzgledem w srodowisku. Pewnie niektore dziewczyny moglyby sie czuc zagrozone, ale to pewnie wynika z podswiadomej zarozumialosci, bo to, ze moja kolezanka jest lesbijka nie oznacza od razu, ze bede jej sie podobac, prawda? No i cos, to wszystko, co moge napisac, moze jak cos mi jeszcze przyjdzie do glowy:)"

W tej Pani ważny jest stosunek ankietowanej do osób homoseksualnych płci męskiej - gejów. Pisze Ona, że ci ją wręcz "rozczulają". Tak jak inne osoby, nie uzależnia swojej sympatii, czy też antypatii od orientacji, liczy się charakter. Zauważa również ciekawą rzecz - to, że kobiety nie są uprzedzone do gejów, raczej mężczyźni heteroseksualni, natomiast uprzedzenia względem lesbijek mogą wynikać z... zarozumiałości!

Kolejna ankietowana, Pani K., odpowiada bardzo krótko:
"1.tak
2.bardzo pozytywny, część moich znajomych z wydziału jest homo i są to osoby otwarte, inteligentne i z dystansem do siebie
3.tak :)"

Z punktu widzenia badań antropologicznych, ważna jest to, iż ankietowana zauważa dystans osób o orientacji homoseksualnej względem siebie samych, podkreśla również, że są to osoby inteligentne, otwarte oraz, że stanowią część jej znajomych z wydziału. Swój stosunek określa jako "pozytywny" i uważa, że homoseksualiści nie mają problemów z funkcjonowaniem w przestrzeni WP UW.

3. ankietowany to mężczyzna, Pan J.:
"1.To chyba jasne ;).nie chce mi się w tej chwili liczyć, ile :P bo bliżej znam 3/4, a postronnie więcej :P.
2. Mój stosunek mniej więcej znasz, więc postaram się go określić: Raczej jestem człowiekiem o poglądach liberalnych, toteż jak najbardziej tolerancja jest dobrym określeniem mojego stosunku do homoseksualistów. Wśród nich mam paru kolegów i koleżanek, tak się zdarzyło - bowiem nie zaczynałem od pytania: "jesteś gejem/lesbijką?", tylko od zaczęcia normalnych relacji. Staram się raczej koncentrować na ich poglądach, cechach charakteru, niż na orientacji seksualnej. Niemniej jednak to nie jest moja "estetyka życiowa" i pewnych rzeczy nie da się przeskoczyć :) np seksualne praktyki gejów nie znajdują u mnie żadnego...hmm, poparcia, aprobaty? nie wiem, jak to nazwać :P sprzeciwiam się też takim akcjom, jak poronione "gejowskie śluby kościelne" czy adopcja dzieci. Rozgraniczam też homoseksualistów na tych, którzy - poza estetyką, która jest mi obca, a więc zwyczajnie dla mnie INNA - normalnie się zachowują, umieją zachowywać się normalnie w społeczeństwie, nie epatując swoją orientacją, szanując czyjeś uczucia czy poglądy, które są odrębne od nich i na takich, którzy właśnie się afiszują, paradują, rzucają z ulotkami itd. są podobni to wszechpolki, tylko stoją po drugiej stronie barykady. czyli fanatycy.
3. Wydawałoby się, że w kreowanej przez media rzeczywistości naszego kraju, gdzie homoseksualiści są raczej uciśnioną grupą społeczną, nie powinni mieć lekko. Ale jednak sądzę, że odnajdują się tu, gdyż na tym wydziale jest trochę osób o homoorientacji, więc pewnie łatwiej im się odnaleźć w środowisku. Z racji tego, że takie osoby znajdują się zarówno wśród studentów, jak i wręcz wykładowców, trudno tu mówić o jakich trudnościach w akceptacji mentalnej przenoszących się na sposób nauczania, oceniania wyników w nauce etc."

Pan J., nie wiadomo czy poważnie, czy w formie żartu, zaznacza, że zna 3/4 osób homoseksualnych z wydziału. Odpowiedź na drugie pytanie stanowi ciekawy materiał badawczy: z jednej strony ankietowany podkreśla, iż "estetyka życiowa" osób homoseksualnych mu nie odpowiada, natomiast znajomości nigdy nie zaczyna od pytania "czy jesteś gejem/lesbijką". Podkreśla również, że nie popiera legalizacji związków osób tej samej płci oraz adopcji przez nich dzieci. Co więcej, potępia parady równości, porównując gejów i lesbijki w nich uczestniczące do "młodzieży wszechpolskiej po drugiej stronie". Pojawia się także w jego wypowiedzi określenie "zachowywania się normalnie w społeczeństwie".
Uważa również ,że osoby o "homoorientacji" nie mają problemów z funkcjonowaniem w przestrzeni wydziału, jakkolwiek kreowany przez media wizerunek takich osób powinien na trudności wskazywać. Ciekawe jest zdanie "jak i wręcz wykładowców" - okazuje się, że nie tylko wśród studentów znajdują się osoby o orientacji homoseksualnej.

Znowu jednak potwierdza się teza, że (parafrazując przysłowie): "nie orientacja zdobi człowieka".

piątek, 14 maja 2010

ankietowani - c.d.



Kolejni ankietowani odpowiadali na 3. wcześniej postawione pytania. Ich odpowiedzi przedstawiają się następująco:
Osoba 1., Pani K.:
1. Tak znam takie osoby i uważam, że na naszym wydziale jest ich dużo. Nasunęło mi się spostrzeżenie, że na wydziałach humanistycznych z reguły jest takich osób dużo więcej niż na wydziałach kierunków ścisłych.
2. Uważam, że każdy ma prawo kochać i być kochanym. Jest to jego osobista sprawa i nie mam z tym żadnego problemu:) Nie muszę rozumieć takich osób ale akceptuję je w pełni. Myślę że problem zaczyna się tam gdzie w grę wchodza dzieci oraz różnego rodzaju próby pokazania światu na czym polega homoseksualizm. Jestem przeciwna paradom równości ponieważ uważam, że jeżeli ja nie chodze po Warszawie i nie krzyczę że jestem hetero to inni nie muszą krzyczeć że są homo:). Ponadto początkowo byłam bardzo nietolerancyjna. ale po poznaniu kilku osób o tej orientacji przekonałam się, że orientacja to jedno a człowiek to drugie, trudno pogodzić fakt bycia nietolerancyjnym z faktem, że homoseksualiści to często zajebiści ludzie i, co miłe i ciekawe, bardzo zadbani mężczyźni:D(czasem w przeciwieństwie do tych hetero:P)
3. Myślę że funkcjonują normalnie i jest to moim zdaniem normalność płynąca z obu stron: oni nie obnoszą się ze swoją orientacją, ale też nie robią z niej sekretu a z drugiej strony nie spotykają się z agresją i odtrącenie, co może być spowodowane tym, że na kierunkach humanistycznych (jak już wcześniej wspomniałam) homoseksualisci to nie odosobnione przypadki a duża grupa ludzi i przez to nie wywołują oni niepotrzebnego, chorego zainteresowania i skandali:D

Co ciekawe, Pani K. zmieniła swoje zdanie na temat osób homoseksualnych, po tym jak podjęła studia na WP UW. Podkreśla, iż osoby o takich skłonnościach dbają o swój wygląd, co więcej wartościuje to -> "czasem w przeciwieństwie do tych hetero:P". Co więcej, sugeruje, że na wydziałach nauk humanistycznych takich osób jest więcej niż na wydziałach nauk ścisłych. Najpełniej postawię Pani K. charakteryzuje zdanie: "Nie muszę rozumieć takich osób ale akceptuję je w pełni.". Z pewnością jest to postawa warta uwagi.

Odpowiedzi na zadane pytania drugiej osoby są następujące:
1.Tak, znam.

2. Mój stosunek do nich zależy od tego, jakimi są ludźmi, a już na pewno w żaden sposób nie jest uzależniony od ich orientacji seksualnej. Orientacja nie wpływa na moją opinię.

3. Osobiście nie zauważyłam, żeby takie osoby miały jakiekolwiek problemy, ale bardzo możliwe, że nie jestem z nimi na tyle blisko, aby je dostrzec. Wydaje mi się jednak, że nawet jeżeli ktoś posiada pewne uprzedzenia względem orientacji homoseksualnej, mimo wszystko nie daje tego odczuć w bezpośrednim kontakcie z taką osobą. Przynajmniej nie miałam takich sygnałów w obrębie wydziału Polonistyki.

Tutaj postawa Pani M. jest zbliżona do postaw ankietowanych w poprzedniej notce. Zauważa jednak, iż może nie znać trybu życiu takich osób i ich problemów, gdyż nie żyje z nimi w dostatecznej bliskości. Jednak nie ocenia ona osób homoseksualnych przez pryzmat orientacji seksualnej.

3. ankietowana osoba to Pani A. Oto Jej odpowiedzi:
1. tak, znam. Sporo.
2. Są normalnymi ludźmi i mogę ich lubić albo nie. Tak się składa, że osoby homo z naszego wydziału są w większości wspaniałymi ludźmi i przyjaciółmi, ale to przez osobowość, a nie przez orientację seksualną - tak mi się wydaje. Jeśli nie są ostentacyjne, to w najmniejszym stopniu mi nie przeszkadzają. Jeśli są - na dłuższą metę irytują.
3. uważam, że funkcjonują bez przeszkód, nie ma "pojazdów" na takie osoby.

Tutaj intrygujące pozostaje słowo "ostentacyjne". Z treści, których upublicznić nie mogę ze względu na życzenie Pani A. wynika, że chodzi o osoby, które obnoszą się ze swoją orientacją, są "przesadzone" (na 1. rzut oka widać że są gejami). W postawie Pani A. widoczna jest nie tylko akceptacja, ale również afirmacja (uważa, że osoby o skłonnościach homoseksualnych są nie tylko dobrymi znajomymi, ale "wspaniałymi ludźmi i przyjaciółmi"), co ważne, również nie uzależnia relacji z taką osobą od jej preferencji seksualnych.

Już jutro kolejne opinie osób, w tym jedna opinia osobnika płci męskiej. Ciekawe czy pokryje się ona z punktem widzenia ankietowanych płci pięknej.

poniedziałek, 10 maja 2010

1. badania wśród studentów WP UW


Czas przejść do najciekawszej części badań antropologicznych na temat społeczności homoseksualnej na Wydziale Polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego.
Dzisiaj przedstawię opinię 3. osób na temat funkcjonowania tej mniejszości seksualnej na przestrzeni wydziału.
Na wstępie jednak pragnę nadmienić coś, o czym wspomniała jedna z ankietowanych, Pani M.:

K., tak prawdę mówiąc, to jeżeli chcesz, żeby ludzie odpowiadali szczerze TOBIE, osobie homoseksualnej, którą znają i lubią, to ankieta powinna być zdecydowanie anonimowa. Z góry możesz założyć, że w jakimś stopniu odpowiedzi na Twoje pytania będą przekłamane.


Warto zatem zaznaczyć, iż opinie na ten temat nie są do końca szczere, chociaż z drugiej strony sympatia i/lub przyjaźń zakłada szczerość, zatem ja, na potrzeby owych badań, zaufam przedstawionym stanowiskom poszczególnych osób.

Pytania do ankiety były trzy.
1. Czy znasz osoby o orientacji homoseksualnej z naszego wydziału?
2. Jaki jest Twój stosunek do nich? Uzasadnij.
3. Czy uważasz, że osoby takie funkcjonują bez większych problemów w przestrzeni polonistyki?

Pierwszą ankietowaną była Pani B., oto Jej odpowiedzi:
1.znam, około 3 osoby osobiście:D
2. Hmm stosunek. Akceptuje te osoby. Ale ogólnie irytuje mnie czasami, że się za bardzo lansują. Myślę jednak, że przestrzeni polonu starczy dla wszystkich:)
3. Myślę, że funkcjonują dobrze, a nawet lepiej niż nie jeden hetero:)

Osoba druga to Pani C.:
1.znam, nie jedną
2.Większość lubię ale nie ma to związku z ich orientacją, raczej z osobowością / charakterem
3. Jeśli mają problemy to ja nic o tym nie wiem

Odpowiedzi trzeciej osoby na ten temat są następujące:

1. tak
2. Nie dziele moich znajomych na homo- i heteroseksualistow. Ważny jest charakter i stosunek jaki moi znajomi maja do mnie. tak wiec-zalezy:)
3. nie zuwazylam zadnych represji wzgledem osob bedacych w mniejszosci seksualnej. ja osobisci traktuje homoseksualistow tak samo jak hetero-. mysle tez, ze podobnie jest w przypadku innych studentow polonistyki

Zachowana została oryginalna pisownia odpowiedzi.

Abstrahując od faktu szczerości/nieszczerości można wysnuć następujące wnioski:
1. Każda z osób miała styczności z osobami o orientacji homoseksualnej.
2. Żadna z ankietowanych nie posiada uprzedzeń do osób z tą orientacją, może poza Panią B., która wspomina o tzw. "lansie" niektórych gejów/lesbijek, jednak nie uważałbym tego za uprzedzenie, jest to raczej stwierdzenie faktu.
3. Żadna z osób nie zauważa, aby osoby o określonej orientacji źle funkcjonowały na przestrzeni Wydziału Polonistyki.

Co ciekawe i budujące, każda osoba podkreśla, że nie przywiązuje wagi do orientacji seksualnej danej osoby, gdy nawiązuje z nią kontakt, liczy się charakter/osobowość.
Czy spostrzeżenia te podzielają inne osoby z "polonu"? Tego dowiemy się z kolejnych wpisów. Póki co najważniejszych pozostaje fakt, iż ankietowane nie przywiązują wagi do orientacji osoby, którą poznają.



sobota, 1 maja 2010

Ostatnie "przypadki".

Jednym z dwóch opisanych dzisiaj przypadków będzie Pan P. Studiuje na wydziale polonistyki, ale nie filologię polską. Z oczywistych powodów nie napiszę jaką dokładnie dziedzinę zgłębia.
Jest osobą otwartą, przyjazną, ale również zapracowaną. Ma liczne pasje, m.in. podróże. Zna perfekcyjnie język francuski oraz angielski. Pan P. to pracuś - uczy się dużo, jednak potrafi znaleźć czas dla znajomych. Ogólnie nie ma problemów z procesem socjalizacji na wydziale, posiada swój krąg dobrych znajomych. Dba o swój wygląd, uprawia sporty. Jest to zatem typ geja - społeczniaka, który angażuje w życie wydziału, ale oprócz rozwoju intelektualnego, poświęca czas rozwojowi fizycznego i pogłębianiu swoich zainteresowań.

Ostatnim przypadkiem opisanym na tym blogu będę ja - K.S. :). Uważany za "gospodarza grupy", działam także w innych strukturach wydziału. Nie mam problemów z nawiązywaniem kontaktów z innymi ludźmi, częstokroć słyszę z ust znajomych żartobliwie "Ty znasz tu wszystkich!". Studiuję, nie mam większych problemów z ogarnianiem materiału, stanowiącego program nauczania. Poświęcam się nie tylko nauce, ale i znajomym, oraz rozwojowi fizycznemu (basen, siłownia). Nie ukrywa się, ale także nie obnoszę ze swoją orientacją. Mam swoje grono dobrych znajomych, z którym chętnie spędzam czas. Nie narzekam na swój los :). Znajomymi moimi są zarówno osoby o orientacji homo, jak i heteroseksualnej.

W kolejnych notkach przytoczę opinie osób heteroseksualnych na temat społeczności homoseksualnej na Wydziale Polonistyki UW, a także samych "zainteresowanych" - ich opinia na temat wydziału i procesie socjalizacji z rówieśnikami.

czwartek, 29 kwietnia 2010

Jedne z ostatnich opisanych przypadków.

Aby ten blog nie był monotonny, opiszę jeszcze ok 4. przypadków gejów funkcjonujących w przestrzeni WP UW.
Jednym z nich jest Pan S. Osoba raczej lubiana przez kolegów i koleżanki z Wydziału. Nie wygląda na geja, brak w jego zachowaniu charakterystycznych "ruchów" rękami czy też wysokiego głosu (stereotypowe oznaki geja), jednak z powodu profilu na pewnym portalu dla społeczności homoseksualnej wiadomy jest fakt orientacji Pana S. Pamiętam sytuacje, gdy na jednym z wykładów Pani profesor zapytała kto pójdzie do obsługi, aby podłączyła sprzęt niezbędny do prowadzenia wykładu. Zgłosił się właśnie on. Wnioskuję z takich faktów, jak i z opowiadań studentów, że jest to osoba otwarta, przyjacielska, dobrze radząca sobie z procesem kształcenia na wydziale, nie mająca problemów natury socjalizacyjnej.
Drugi przypadek to Pan D., który jest studentem osiągającym świetnie wyniki w nauce, jednak mającym pewne problemy z procesem socjalizacji na wydziale. Z badań środowiskowych wynika, iż uważany jest za snobistycznego, antypatyczne i wywyższającego się ponad innych. Ma jednak swoją grupę przyjaciół/znajomych oraz chłopaka, z którym związku nie ukrywa. Raz widziano ich na wydziale całujących się w godzinach południowych. Pan D. ma głos męski, niski, głęboki, jednak po sposobie poruszania się można dojść do wniosku, iż jest orientacji homoseksualnej.

Na tym etapie opiszę jeszcze jedną osobę. Będzie to wstęp do części merytorycznej zawierającej wnioski końcowe dotyczące funkcjonowania osób o orientacji homoseksualnej na Wydziale Polonistyki UW. Po tym fakcie postaram się opisać jak przestrzeń wydziałowa oraz inni ludzie wpływają na takowe osoby, jak je postrzegają i co o sobie sądzą sami homoseksualiści.

niedziela, 25 kwietnia 2010

Z innej beczki...


Zatem zgodnie z obietnicą opiszę teraz dwa przypadki osób, które niekoniecznie się ze swoją orientacją obnoszą i niekoniecznie są (prawdopodobnie) szczęśliwe z bycia gejem/lesbijką.
Pierwszy przypadek to Pani X. Poznaliśmy się na obozie "0". Od 1. spotkania podejrzewałem, że może być lesbijką: sposób ubierania się, zachowanie, postawa ciała etc. Jest to osoba raczej skryta, cicha, nie rzuca się w oczy. O Jej wynikach w nauce nie wiem, natomiast z moich obserwacji wynika, iż ma wąskie grono znajomych i generalnie unika kontaktu z ludźmi. Nasz kontakt jest ograniczony, zatem nie będę opisywał Jej dalej, wszystko wyżej opisane to jedynie moja przypuszczenia.
Drugi przypadek to Pan "cute", który niegdyś miał na gronie podpis "jestem pedałem" i zdjęcie dwóch okazujących sobie czułość poprzez pocałunek mężczyzn w avatarze. Dodatkowo sposób ubioru i zachowanie mogą sugerować, iż jest gejem. Uczy się wzorowo, lub przynajmniej b. dobrze, ale z moich obserwacji wynika, iż zintegrował się z osobami z polonistyki dopiero po 1. semestrze nauki. Ma wąskie grono koleżanek, jest raczej introwertykiem. Ze źródeł zbliżonych do Niego samego wiem, iż nie przepada za nawiązywaniem nowych kontaktów, jakkolwiek czasem zastanawia się co z Nim jest nie tak, iż ludzie go nie lubią. Tutaj mamy do czynienia z pewnym paradoksem, jednakowoż może być to forma gry pozorów, gdzie dana osoba tylko udaje, że nie zależy jej na kontakcie z ludźmi, w rzeczywistości jest zupełnie inaczej.

Rasumując, dwa wyżej opisane przypadki różnią się od tych opisanych w notkach poprzednich. Są raczej introwertyczni, nie chcą lubi nie umieją nawiązywać kontaktów z innymi ludźmi w stopniu, w jakim by chcieli. Jednak proces socjalizacji, którego nie akceptują, nie ma wpływu na ich wyniki w nauce ( przynajmniej w 2. przypadku).
Zatem można funkcjonować na Wydziale bez dużej ilości znajomych, jednak wtedy w pewien sposób jest się człowiekiem anonimowym, na którego uwagę zwracają nieliczni, czasem tylko z pobudek antropologicznych.

czwartek, 22 kwietnia 2010

Kolejne dwie osobistości.

Po przerwie spowodowanej m.in. żałobą narodową, powracam do prowadzenia bloga. Dzisiaj kolejny opis dwóch przypadków przedstawicieli społeczności homoseksualnej i omówienie sposobu ich funkcjonowania na Wydziale Polonistyki UW.
Zatem, z racji tego, że Panie mają pierwszeństwo, najpierw pewna Pani O. Uważa Ona, że jest biseksualna, ale z większym pociągiem do dziewczyn. Jedna z najlepszych uczennic w mojej grupie zajęciowej, inteligentna, studiuje dwa kierunki, nie ma problemów z odnajdywaniem się w społeczeństwie i przestrzeni polonistycznej. Nie zabiega o wiele znajomości, jednakowoż większość osób darzy Ją sympatią: czasem nazywana przeze mnie mistrzynią ciętej riposty ze względu na swoje trafne komentarze sytuacyjne :). Jakkolwiek jest lubiana, nie obnosi się ze swoją orientacją, ale również nie ukrywa jej. Ale to temat na inną notkę ;).
Drugi przypadek to Pan T. Raczej nie kryje się z tym, że jest gejem. Ma swoje grono znajomych, uczy się dobrze, dodatkowo pracuje. Inteligentny, zdolny, posiada zdolności kabaretowe - idealnie parodiuje profesorów. Wie czego chce, jest zdeterminowany w dążeniu do obranych celów. Dosyć przyjacielski, choć bywa złośliwy. Z pewnością nie jest osobą anonimową, jednak nie wiadomo czy ze względu na to, że jest chłopakiem, czy na to, że jest gejem.

Kolejne dwa przypadki pokazują, że osoby homoseksualne nie mają problemów z funkcjonowaniem w społeczności Wydziału Polonistyki UW, ale także w społeczeństwie w ogóle. Nie chcę być posądzony o stronniczość obserwacji antropologicznych, dlatego w następnej notce opiszę przypadki osób, których nie znam, a które funkcjonują na wydziale w nieco inny sposób niż opisane przypadki, ale tylko "nieco".
Chciałbym również zaznaczyć, iż będę w tym miejscu notował obserwacje na temat osób, co do których nie mam pewności, iż są orientacji homoseksualnej, ale wiele czynników na to wskazuje.

Pozdrawiam tęczowo :).

niedziela, 21 marca 2010

Czas na wpis antropologiczny...

Zatem czas na wpis antropologiczny. Skupmy się na przestrzeni Wydziału Polonistyki UW.
Nie bez kozery mówi się, że faceci na polonistyce to w większości geje. Autor bloga od samych zainteresowanych lub od osób postronnych wie jak duża liczba osób orientacji homoseksualnej jest studentami wydziału.
W dzisiejszej notce skupię się na dwóch przypadkach, geja oraz lesbijki. Pan gej odkrył swoją homoseksualność nie tak znowu dawno, bo zaledwie rok temu. Przez pewien czas utrzymywał, że jest biseksualny (poniekąd do dzisiaj ma miejsce ten fakt), natomiast ostatnio wiele się zmieniło w tej materii i jest On coraz bardziej scomingoutowany. Osoba inteligentna, dostaje stypendium naukowe, a w tym roku ma aspiracje do osiągnięcia średniej równej 5,0. W życie edukacyjne owego geja jest zaangażowana przynajmniej połowa wydziału, ale "ten typ tak ma". Funkcjonuje w społeczeństwie nad podziw dobrze, nie ma żadnych problemów z nawiązywaniem znajomości. Kolejna Jego cecha to ta, że nie jest zniewieściały. Tutaj warto na chwilę się zatrzymać: stereotyp geja w społeczeństwie to ten, który musi mówić altem/falsetem, wykrzywiać nadgarstki na wszystkie strony, nosić obcisłe spodnie i różowe koszulki oraz posiadać nieco kolczyków w uszach oraz na twarzy. Jednak jest to absolutna bzdura, gdyż autor owego bloga zna przypadki, gdy gej nie spełnia żadnej z tych cech, a mimo tego odczuwa pociąg do osób tej samej płci. Tak też jest w przypadku opisywanego Pana M.
Muzyka jakiej słucha Pan M. jest mieszanką indie popu, elektro oraz brzmień alternatywnych.
Dlaczego jest gejem? Tego nie wie nikt. Naukowcy do tej pory zastanawiają się czy homoseksualizm jest wrodzony, czy też nabyty. Coraz więcej badań składania się ku pierwszemu aspektowi. M.in. dokonano eksperymentu na bliźniakach jednojajowych. Obaj rozwijali się prawidłowo, natomiast w pewnym momencie jednemu z nich dostarczono więcej testosteronu, rozwinęło to Jego narządy rozrodcze oraz popęd do osób płci przeciwnej. Drugi posiadał mniej testosteronu, przez co zostały u niego wykształcone wyłącznie narządy płciowe. Wynika z tego, iż homosesksualizm jest cechą recesywną w genetyce.
Życia osobistego Pana M. nie będę opisywał, gdyż na tym blogu skupiam się tylko na przestrzeni wydziału i funkcjonowaniu osób orientacji homoseksualnej na nim.
Drugą osobą będzie lesbijka, Pani A. Jest Ona scomingoutowana, przyznaje się otwarcie do swojej orientacji homoseksualnej. Jest osobą wybitną, potwierdzają to studia na MISHu. Zdecydowanie nie wygląda na lesbijkę, wielu mężczyzn twierdzi, że gdyby była osobą heteroseksualną, to chętnie by zabiegali o Jej względy. A., jak sama przyznaje, na początku miała pewne problemy z integracją w grupie, natomiast od kwietnia 2009 roku takowych nie ma. Liczne imprezy w obrębie grupy zajęciowej, ale nie tylko, zbliżyły Ją do konkretnego grona osób z Wydziału Polonistyki. Słucha podobnej do Pana M. muzyki. Dlaczego jest lesbijką? Nikt do końca tego nie wie, sama A. również, natomiast b. możliwe, że miało na to wpływ środowisko oraz kontakty z rodzicami, jak u każdej osoby ze skłonnościami homoseksualnymi.
Obecnie A. funkcjonuje b. dobrze, zastanawia się nad wyjechaniem na wymianę studencką zwaną Erasmusem na Cypr. Zdecydowanie Jej oceny są b. dobre, kto wie, może nawet otrzyma stypendium naukowe...

Reasumując: przykład Pana M. i Pani A. pokazują, że osoby o orientacji homoseksualnej nie mają większych problemów z funkcjonowaniem w przestrzeni Wydziału Polonistyki UW. Ich wyniki w nauce są co najmniej zadowalające, o ile nie bardzo dobre. Nawiązują relacje z innymi ludźmi, nie mają problemów z szeroko pojętym funkcjonowaniem w społeczeństwie. Oboje też są przykładem na to, że stereotypy nie zawsze znajdują potwierdzenie w rzeczywistości, gdyż częstokroć, gdy zwierzają się, iż są odmiennej orientacji niż większość społeczeństwa, wywołują zaskoczenie u osoby informowanej.

Wniosek: Gej, czy lesbijka nie zawsze musi oznaczać osobę izolującą się od społeczeństwa, z poczuciem niezrozumienia, alienującą się. Na Wydziale Polonistyki przykładów potwierdzających tę tezę jest całkiem sporo. W następnej notce opis kolejnych przypadków funkcjonowania gejów na Wydziale Polonistyki UW.

niedziela, 14 marca 2010

"Od teorii dewiacji do teorii queer. Lesbijki i geje w polilogu akademickim."






Na podstawie artykułu Jacka Kochanowskiego w książce "Homoseksualizm. Perspektywa interdyscyplinarna.", pod red. K. Slany, B. Kowalskiej i M. Śmietany, Kraków 2005.

Aby przejść do tematu zasadniczego, należy najpierw poruszyć pewne zasadnicze kwestie, pod tytułem czy homoseksualizm jest chorobą, zjawiskiem, czy może dewiacją, czy wiąże się z zachowaniami typu pedofilia i skąd w ogóle się bierze? Jak funkcjonował temat homoseksualizmu dawniej, jak funkcjonuje dziś?

Artykuł Pana Kochanowskiego podkreśla ważny problem: dawniej homoseksualizm uważano za chorobę i zajmowano się nim z perspektywy medycznej ( neurologia, psychiatria ). W ramach owego dyskursu wprowadzono pojęcie homoseksualizmu - wcześniej nie istniało ono w ogóle. Mówiono jedynie o zjawisku współżycia seksualnego między dwiema osobami tej samej płci, nie utożsamiano jednak tego z jakimikolwiek uwarunkowaniami psychologicznymi czy preferencjami stałymi. Co ciekawe, w dyskursie medycznym nie stosowano zwyczajowej metody "obserwacji", wyciągania wniosków i obiektywizacji stanowiska - byłoby to niemożliwe z gruntu, gdyż na tej samej zasadzie moglibyśmy "stworzyć" obraz osoby heteroseksualnej - chodzi o to, że homoseksualistów łączy jedynie pociąg do osób tej samej płci, choć... nie zawsze i nie tylko, ale to już metodologia psychologii, a nie neurologii czy psychiatrii. Co gorsze, w dyskursie medycznym podporządkowano obraz homoseksualisty jako tego, który posiada cechy psychiczne takie jak pedofilia, mania seksualna, niezdolność do odczuwania uczuć wyższych. Obraz zatem był karykaturalny i z góry założono koncepcję jego kreowania. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że współcześnie niektóre środowiska, szczególnie religijne, również przyjmują taki obraz osoby homoseksualnej.

I w tym momencie nastają lata 70. Geje i lesbijki podejmują 1. kroki, aby zmienić kreowany w przeszłości wizerunek osób o orientacji homoseksualnej. Ważnym krokiem była publikacja odpowiednich oświadczeń przez Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne oraz Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne, w którym poinformowano, iż klasyfikowanie homoseksualizmu i biseksualizmu jako zaburzeń jest błędne, gdyż orientacja seksualna jest zróżnicowana i niekiedy przybiera postać emocjonalnego i seksualnego pociągu do osób tej samej płci. Formą pośrednią w badaniach nad społecznością homoseksualną po opublikowaniu owych oświadczeń była próba scharakteryzowania wiadomego środowiska, niestety - okazało się, iż jest ono zbyt zróżnicowane, by można było objąć je w ramy spójnego opisu typologicznego.

Tym samym przechodzimy do współczesności i teorii queer. "
Studia queer lokują się
w obrębie nurtu socjologii ponowoczesnej,
a zatem standardem jest, że studiami
owymi zajmują się zazwyczaj – choć nie
zawsze – lesbijki i geje, które i którzy
starają się ukazywać ową problematykę z
własnego, lokalnego punktu widzenia,
przeciwstawiając sie tym samym wciąż
pozującemu na obiektywizm dyskursowi
homofobicznemu. Owa lokalność
postpozytywistycznej narracji pozawala na
unikanie błędu konstruowania jakoby
obiektywnego opisu osób
homoseksualnych, który zawsze okazuje
sie byc opisem skonstruowanym z
konkretnej pozycji.
I tutaj rozpocznę swoje rozważania: ważna jest perspektywa badawcza, gdyż okazuje się, że w dzisiejszych czasach, mimo najszczerszych chęci, nie jest możliwe obiektywne badanie społeczności homoseksualnej. Z jeden strony osoby heteroseksualne, dajmy na to na gruncie polskim, gdzie uprzedzenia do osób z omawianą orientacją są silnie zakorzenione, zawsze będą przez ich pryzmat mniej lub bardziej prowadziły swoje badania. Z drugiej strony oczywistym jest fakt, że osoba homoseksualna nigdy nie spojrzy na siebie obiektywnie, nie ma perspektywy "z lotu ptaka", z boku, z dystansu, gdyż sama nie do końca może obserwować siebie i swoje zachowania. Zatem jakie jest wyjście z sytuacji? Sami państwo wiedzą, że badania psychologiczne częstokroć psychologowie przeprowadzali właśnie na sobie. Później dopiero przenosili je na grunt społeczny. Zatem i ja spróbuję dokonać pewnych obserwacji na sobie i pisać głównie o swoim doświadczeniu, jednakowoż wykorzystując do tego szereg różnych publikacji, ukazujących społeczność homoseksualną z różnych perspektyw.

Do dyskusji z komentarzach: Czy uważają państwo, że stereotypy odnośnie homoseksualistów w kulturze są silnie zakorzenione?

Pozdrawiam:
K.T.S.

środa, 10 marca 2010

Geneza powstania, założenia i sposoby ich realizacji :)

Szanowni czytelnicy,
Oto blog, który będzie pisany na potrzeby zaliczenia zajęć z wiedzy o kulturze (a właściwie antropologii kultury) na 2. roku filologii polskiej w cywilizacji europejskiej. Zajmę się na nim tematem niezwykle mnie interesującym, tzn. funkcjonowania społeczności homoseksualnej na Wydziale Polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego. Na potrzeby ustawy o ochronie danych osobowych imiona osób o których będę pisał, zostaną zmienione. Oczywiście nie będą to wolne przemyślenia, ba, na 1. plan wysuwać tu będę pewne tezy/myśli/wnioski zawarte w tekstach mniej lub bardziej naukowych, dotyczących przede wszystkim homoseksualizmu. Oczywiście nie chodzi tu o jakąkolwiek ocenę zjawisk, jedynie ich przedstawienie. Czy istnieją jakiekolwiek różnice między funkcjonowaniem osób o orientacji homoseksualnej, a osobami o orientacji heteroseksualnej na Wydziale Polonistyki? Sądzę, że każdy odpowie sobie na to pytanie sam, ja tylko przedstawię pewne fakty :). Tytułem wstępu to tyle, 1. notka o właściwej tematyce już w sobotę lub niedzielę. Mam nadzieję, że w komentarz zostanie podjęta odpowiednia polemika do poruszanych kwestii - w każdym razie takowa będzie mile widziana :).

Pozdrawiam serdecznie.