czwartek, 29 kwietnia 2010

Jedne z ostatnich opisanych przypadków.

Aby ten blog nie był monotonny, opiszę jeszcze ok 4. przypadków gejów funkcjonujących w przestrzeni WP UW.
Jednym z nich jest Pan S. Osoba raczej lubiana przez kolegów i koleżanki z Wydziału. Nie wygląda na geja, brak w jego zachowaniu charakterystycznych "ruchów" rękami czy też wysokiego głosu (stereotypowe oznaki geja), jednak z powodu profilu na pewnym portalu dla społeczności homoseksualnej wiadomy jest fakt orientacji Pana S. Pamiętam sytuacje, gdy na jednym z wykładów Pani profesor zapytała kto pójdzie do obsługi, aby podłączyła sprzęt niezbędny do prowadzenia wykładu. Zgłosił się właśnie on. Wnioskuję z takich faktów, jak i z opowiadań studentów, że jest to osoba otwarta, przyjacielska, dobrze radząca sobie z procesem kształcenia na wydziale, nie mająca problemów natury socjalizacyjnej.
Drugi przypadek to Pan D., który jest studentem osiągającym świetnie wyniki w nauce, jednak mającym pewne problemy z procesem socjalizacji na wydziale. Z badań środowiskowych wynika, iż uważany jest za snobistycznego, antypatyczne i wywyższającego się ponad innych. Ma jednak swoją grupę przyjaciół/znajomych oraz chłopaka, z którym związku nie ukrywa. Raz widziano ich na wydziale całujących się w godzinach południowych. Pan D. ma głos męski, niski, głęboki, jednak po sposobie poruszania się można dojść do wniosku, iż jest orientacji homoseksualnej.

Na tym etapie opiszę jeszcze jedną osobę. Będzie to wstęp do części merytorycznej zawierającej wnioski końcowe dotyczące funkcjonowania osób o orientacji homoseksualnej na Wydziale Polonistyki UW. Po tym fakcie postaram się opisać jak przestrzeń wydziałowa oraz inni ludzie wpływają na takowe osoby, jak je postrzegają i co o sobie sądzą sami homoseksualiści.

niedziela, 25 kwietnia 2010

Z innej beczki...


Zatem zgodnie z obietnicą opiszę teraz dwa przypadki osób, które niekoniecznie się ze swoją orientacją obnoszą i niekoniecznie są (prawdopodobnie) szczęśliwe z bycia gejem/lesbijką.
Pierwszy przypadek to Pani X. Poznaliśmy się na obozie "0". Od 1. spotkania podejrzewałem, że może być lesbijką: sposób ubierania się, zachowanie, postawa ciała etc. Jest to osoba raczej skryta, cicha, nie rzuca się w oczy. O Jej wynikach w nauce nie wiem, natomiast z moich obserwacji wynika, iż ma wąskie grono znajomych i generalnie unika kontaktu z ludźmi. Nasz kontakt jest ograniczony, zatem nie będę opisywał Jej dalej, wszystko wyżej opisane to jedynie moja przypuszczenia.
Drugi przypadek to Pan "cute", który niegdyś miał na gronie podpis "jestem pedałem" i zdjęcie dwóch okazujących sobie czułość poprzez pocałunek mężczyzn w avatarze. Dodatkowo sposób ubioru i zachowanie mogą sugerować, iż jest gejem. Uczy się wzorowo, lub przynajmniej b. dobrze, ale z moich obserwacji wynika, iż zintegrował się z osobami z polonistyki dopiero po 1. semestrze nauki. Ma wąskie grono koleżanek, jest raczej introwertykiem. Ze źródeł zbliżonych do Niego samego wiem, iż nie przepada za nawiązywaniem nowych kontaktów, jakkolwiek czasem zastanawia się co z Nim jest nie tak, iż ludzie go nie lubią. Tutaj mamy do czynienia z pewnym paradoksem, jednakowoż może być to forma gry pozorów, gdzie dana osoba tylko udaje, że nie zależy jej na kontakcie z ludźmi, w rzeczywistości jest zupełnie inaczej.

Rasumując, dwa wyżej opisane przypadki różnią się od tych opisanych w notkach poprzednich. Są raczej introwertyczni, nie chcą lubi nie umieją nawiązywać kontaktów z innymi ludźmi w stopniu, w jakim by chcieli. Jednak proces socjalizacji, którego nie akceptują, nie ma wpływu na ich wyniki w nauce ( przynajmniej w 2. przypadku).
Zatem można funkcjonować na Wydziale bez dużej ilości znajomych, jednak wtedy w pewien sposób jest się człowiekiem anonimowym, na którego uwagę zwracają nieliczni, czasem tylko z pobudek antropologicznych.

czwartek, 22 kwietnia 2010

Kolejne dwie osobistości.

Po przerwie spowodowanej m.in. żałobą narodową, powracam do prowadzenia bloga. Dzisiaj kolejny opis dwóch przypadków przedstawicieli społeczności homoseksualnej i omówienie sposobu ich funkcjonowania na Wydziale Polonistyki UW.
Zatem, z racji tego, że Panie mają pierwszeństwo, najpierw pewna Pani O. Uważa Ona, że jest biseksualna, ale z większym pociągiem do dziewczyn. Jedna z najlepszych uczennic w mojej grupie zajęciowej, inteligentna, studiuje dwa kierunki, nie ma problemów z odnajdywaniem się w społeczeństwie i przestrzeni polonistycznej. Nie zabiega o wiele znajomości, jednakowoż większość osób darzy Ją sympatią: czasem nazywana przeze mnie mistrzynią ciętej riposty ze względu na swoje trafne komentarze sytuacyjne :). Jakkolwiek jest lubiana, nie obnosi się ze swoją orientacją, ale również nie ukrywa jej. Ale to temat na inną notkę ;).
Drugi przypadek to Pan T. Raczej nie kryje się z tym, że jest gejem. Ma swoje grono znajomych, uczy się dobrze, dodatkowo pracuje. Inteligentny, zdolny, posiada zdolności kabaretowe - idealnie parodiuje profesorów. Wie czego chce, jest zdeterminowany w dążeniu do obranych celów. Dosyć przyjacielski, choć bywa złośliwy. Z pewnością nie jest osobą anonimową, jednak nie wiadomo czy ze względu na to, że jest chłopakiem, czy na to, że jest gejem.

Kolejne dwa przypadki pokazują, że osoby homoseksualne nie mają problemów z funkcjonowaniem w społeczności Wydziału Polonistyki UW, ale także w społeczeństwie w ogóle. Nie chcę być posądzony o stronniczość obserwacji antropologicznych, dlatego w następnej notce opiszę przypadki osób, których nie znam, a które funkcjonują na wydziale w nieco inny sposób niż opisane przypadki, ale tylko "nieco".
Chciałbym również zaznaczyć, iż będę w tym miejscu notował obserwacje na temat osób, co do których nie mam pewności, iż są orientacji homoseksualnej, ale wiele czynników na to wskazuje.

Pozdrawiam tęczowo :).