Zatem zgodnie z obietnicą opiszę teraz dwa przypadki osób, które niekoniecznie się ze swoją orientacją obnoszą i niekoniecznie są (prawdopodobnie) szczęśliwe z bycia gejem/lesbijką.
Pierwszy przypadek to Pani X. Poznaliśmy się na obozie "0". Od 1. spotkania podejrzewałem, że może być lesbijką: sposób ubierania się, zachowanie, postawa ciała etc. Jest to osoba raczej skryta, cicha, nie rzuca się w oczy. O Jej wynikach w nauce nie wiem, natomiast z moich obserwacji wynika, iż ma wąskie grono znajomych i generalnie unika kontaktu z ludźmi. Nasz kontakt jest ograniczony, zatem nie będę opisywał Jej dalej, wszystko wyżej opisane to jedynie moja przypuszczenia.
Drugi przypadek to Pan "cute", który niegdyś miał na gronie podpis "jestem pedałem" i zdjęcie dwóch okazujących sobie czułość poprzez pocałunek mężczyzn w avatarze. Dodatkowo sposób ubioru i zachowanie mogą sugerować, iż jest gejem. Uczy się wzorowo, lub przynajmniej b. dobrze, ale z moich obserwacji wynika, iż zintegrował się z osobami z polonistyki dopiero po 1. semestrze nauki. Ma wąskie grono koleżanek, jest raczej introwertykiem. Ze źródeł zbliżonych do Niego samego wiem, iż nie przepada za nawiązywaniem nowych kontaktów, jakkolwiek czasem zastanawia się co z Nim jest nie tak, iż ludzie go nie lubią. Tutaj mamy do czynienia z pewnym paradoksem, jednakowoż może być to forma gry pozorów, gdzie dana osoba tylko udaje, że nie zależy jej na kontakcie z ludźmi, w rzeczywistości jest zupełnie inaczej.
Rasumując, dwa wyżej opisane przypadki różnią się od tych opisanych w notkach poprzednich. Są raczej introwertyczni, nie chcą lubi nie umieją nawiązywać kontaktów z innymi ludźmi w stopniu, w jakim by chcieli. Jednak proces socjalizacji, którego nie akceptują, nie ma wpływu na ich wyniki w nauce ( przynajmniej w 2. przypadku).
Zatem można funkcjonować na Wydziale bez dużej ilości znajomych, jednak wtedy w pewien sposób jest się człowiekiem anonimowym, na którego uwagę zwracają nieliczni, czasem tylko z pobudek antropologicznych.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz