Na podstawie artykułu Jacka Kochanowskiego w książce "Homoseksualizm. Perspektywa interdyscyplinarna.", pod red. K. Slany, B. Kowalskiej i M. Śmietany, Kraków 2005.
Aby przejść do tematu zasadniczego, należy najpierw poruszyć pewne zasadnicze kwestie, pod tytułem czy homoseksualizm jest chorobą, zjawiskiem, czy może dewiacją, czy wiąże się z zachowaniami typu pedofilia i skąd w ogóle się bierze? Jak funkcjonował temat homoseksualizmu dawniej, jak funkcjonuje dziś?
Artykuł Pana Kochanowskiego podkreśla ważny problem: dawniej homoseksualizm uważano za chorobę i zajmowano się nim z perspektywy medycznej ( neurologia, psychiatria ). W ramach owego dyskursu wprowadzono pojęcie homoseksualizmu - wcześniej nie istniało ono w ogóle. Mówiono jedynie o zjawisku współżycia seksualnego między dwiema osobami tej samej płci, nie utożsamiano jednak tego z jakimikolwiek uwarunkowaniami psychologicznymi czy preferencjami stałymi. Co ciekawe, w dyskursie medycznym nie stosowano zwyczajowej metody "obserwacji", wyciągania wniosków i obiektywizacji stanowiska - byłoby to niemożliwe z gruntu, gdyż na tej samej zasadzie moglibyśmy "stworzyć" obraz osoby heteroseksualnej - chodzi o to, że homoseksualistów łączy jedynie pociąg do osób tej samej płci, choć... nie zawsze i nie tylko, ale to już metodologia psychologii, a nie neurologii czy psychiatrii. Co gorsze, w dyskursie medycznym podporządkowano obraz homoseksualisty jako tego, który posiada cechy psychiczne takie jak pedofilia, mania seksualna, niezdolność do odczuwania uczuć wyższych. Obraz zatem był karykaturalny i z góry założono koncepcję jego kreowania. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że współcześnie niektóre środowiska, szczególnie religijne, również przyjmują taki obraz osoby homoseksualnej.
I w tym momencie nastają lata 70. Geje i lesbijki podejmują 1. kroki, aby zmienić kreowany w przeszłości wizerunek osób o orientacji homoseksualnej. Ważnym krokiem była publikacja odpowiednich oświadczeń przez Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne oraz Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne, w którym poinformowano, iż klasyfikowanie homoseksualizmu i biseksualizmu jako zaburzeń jest błędne, gdyż orientacja seksualna jest zróżnicowana i niekiedy przybiera postać emocjonalnego i seksualnego pociągu do osób tej samej płci. Formą pośrednią w badaniach nad społecznością homoseksualną po opublikowaniu owych oświadczeń była próba scharakteryzowania wiadomego środowiska, niestety - okazało się, iż jest ono zbyt zróżnicowane, by można było objąć je w ramy spójnego opisu typologicznego.
Tym samym przechodzimy do współczesności i teorii queer. "
Studia queer lokują sięI tutaj rozpocznę swoje rozważania: ważna jest perspektywa badawcza, gdyż okazuje się, że w dzisiejszych czasach, mimo najszczerszych chęci, nie jest możliwe obiektywne badanie społeczności homoseksualnej. Z jeden strony osoby heteroseksualne, dajmy na to na gruncie polskim, gdzie uprzedzenia do osób z omawianą orientacją są silnie zakorzenione, zawsze będą przez ich pryzmat mniej lub bardziej prowadziły swoje badania. Z drugiej strony oczywistym jest fakt, że osoba homoseksualna nigdy nie spojrzy na siebie obiektywnie, nie ma perspektywy "z lotu ptaka", z boku, z dystansu, gdyż sama nie do końca może obserwować siebie i swoje zachowania. Zatem jakie jest wyjście z sytuacji? Sami państwo wiedzą, że badania psychologiczne częstokroć psychologowie przeprowadzali właśnie na sobie. Później dopiero przenosili je na grunt społeczny. Zatem i ja spróbuję dokonać pewnych obserwacji na sobie i pisać głównie o swoim doświadczeniu, jednakowoż wykorzystując do tego szereg różnych publikacji, ukazujących społeczność homoseksualną z różnych perspektyw.
w obrębie nurtu socjologii ponowoczesnej,
a zatem standardem jest, że studiami
owymi zajmują się zazwyczaj – choć nie
zawsze – lesbijki i geje, które i którzy
starają się ukazywać ową problematykę z
własnego, lokalnego punktu widzenia,
przeciwstawiając sie tym samym wciąż
pozującemu na obiektywizm dyskursowi
homofobicznemu. Owa lokalność
postpozytywistycznej narracji pozawala na
unikanie błędu konstruowania jakoby
obiektywnego opisu osób
homoseksualnych, który zawsze okazuje
sie byc opisem skonstruowanym z
konkretnej pozycji.
Do dyskusji z komentarzach: Czy uważają państwo, że stereotypy odnośnie homoseksualistów w kulturze są silnie zakorzenione?
Pozdrawiam:
K.T.S.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz