niedziela, 21 marca 2010

Czas na wpis antropologiczny...

Zatem czas na wpis antropologiczny. Skupmy się na przestrzeni Wydziału Polonistyki UW.
Nie bez kozery mówi się, że faceci na polonistyce to w większości geje. Autor bloga od samych zainteresowanych lub od osób postronnych wie jak duża liczba osób orientacji homoseksualnej jest studentami wydziału.
W dzisiejszej notce skupię się na dwóch przypadkach, geja oraz lesbijki. Pan gej odkrył swoją homoseksualność nie tak znowu dawno, bo zaledwie rok temu. Przez pewien czas utrzymywał, że jest biseksualny (poniekąd do dzisiaj ma miejsce ten fakt), natomiast ostatnio wiele się zmieniło w tej materii i jest On coraz bardziej scomingoutowany. Osoba inteligentna, dostaje stypendium naukowe, a w tym roku ma aspiracje do osiągnięcia średniej równej 5,0. W życie edukacyjne owego geja jest zaangażowana przynajmniej połowa wydziału, ale "ten typ tak ma". Funkcjonuje w społeczeństwie nad podziw dobrze, nie ma żadnych problemów z nawiązywaniem znajomości. Kolejna Jego cecha to ta, że nie jest zniewieściały. Tutaj warto na chwilę się zatrzymać: stereotyp geja w społeczeństwie to ten, który musi mówić altem/falsetem, wykrzywiać nadgarstki na wszystkie strony, nosić obcisłe spodnie i różowe koszulki oraz posiadać nieco kolczyków w uszach oraz na twarzy. Jednak jest to absolutna bzdura, gdyż autor owego bloga zna przypadki, gdy gej nie spełnia żadnej z tych cech, a mimo tego odczuwa pociąg do osób tej samej płci. Tak też jest w przypadku opisywanego Pana M.
Muzyka jakiej słucha Pan M. jest mieszanką indie popu, elektro oraz brzmień alternatywnych.
Dlaczego jest gejem? Tego nie wie nikt. Naukowcy do tej pory zastanawiają się czy homoseksualizm jest wrodzony, czy też nabyty. Coraz więcej badań składania się ku pierwszemu aspektowi. M.in. dokonano eksperymentu na bliźniakach jednojajowych. Obaj rozwijali się prawidłowo, natomiast w pewnym momencie jednemu z nich dostarczono więcej testosteronu, rozwinęło to Jego narządy rozrodcze oraz popęd do osób płci przeciwnej. Drugi posiadał mniej testosteronu, przez co zostały u niego wykształcone wyłącznie narządy płciowe. Wynika z tego, iż homosesksualizm jest cechą recesywną w genetyce.
Życia osobistego Pana M. nie będę opisywał, gdyż na tym blogu skupiam się tylko na przestrzeni wydziału i funkcjonowaniu osób orientacji homoseksualnej na nim.
Drugą osobą będzie lesbijka, Pani A. Jest Ona scomingoutowana, przyznaje się otwarcie do swojej orientacji homoseksualnej. Jest osobą wybitną, potwierdzają to studia na MISHu. Zdecydowanie nie wygląda na lesbijkę, wielu mężczyzn twierdzi, że gdyby była osobą heteroseksualną, to chętnie by zabiegali o Jej względy. A., jak sama przyznaje, na początku miała pewne problemy z integracją w grupie, natomiast od kwietnia 2009 roku takowych nie ma. Liczne imprezy w obrębie grupy zajęciowej, ale nie tylko, zbliżyły Ją do konkretnego grona osób z Wydziału Polonistyki. Słucha podobnej do Pana M. muzyki. Dlaczego jest lesbijką? Nikt do końca tego nie wie, sama A. również, natomiast b. możliwe, że miało na to wpływ środowisko oraz kontakty z rodzicami, jak u każdej osoby ze skłonnościami homoseksualnymi.
Obecnie A. funkcjonuje b. dobrze, zastanawia się nad wyjechaniem na wymianę studencką zwaną Erasmusem na Cypr. Zdecydowanie Jej oceny są b. dobre, kto wie, może nawet otrzyma stypendium naukowe...

Reasumując: przykład Pana M. i Pani A. pokazują, że osoby o orientacji homoseksualnej nie mają większych problemów z funkcjonowaniem w przestrzeni Wydziału Polonistyki UW. Ich wyniki w nauce są co najmniej zadowalające, o ile nie bardzo dobre. Nawiązują relacje z innymi ludźmi, nie mają problemów z szeroko pojętym funkcjonowaniem w społeczeństwie. Oboje też są przykładem na to, że stereotypy nie zawsze znajdują potwierdzenie w rzeczywistości, gdyż częstokroć, gdy zwierzają się, iż są odmiennej orientacji niż większość społeczeństwa, wywołują zaskoczenie u osoby informowanej.

Wniosek: Gej, czy lesbijka nie zawsze musi oznaczać osobę izolującą się od społeczeństwa, z poczuciem niezrozumienia, alienującą się. Na Wydziale Polonistyki przykładów potwierdzających tę tezę jest całkiem sporo. W następnej notce opis kolejnych przypadków funkcjonowania gejów na Wydziale Polonistyki UW.

niedziela, 14 marca 2010

"Od teorii dewiacji do teorii queer. Lesbijki i geje w polilogu akademickim."






Na podstawie artykułu Jacka Kochanowskiego w książce "Homoseksualizm. Perspektywa interdyscyplinarna.", pod red. K. Slany, B. Kowalskiej i M. Śmietany, Kraków 2005.

Aby przejść do tematu zasadniczego, należy najpierw poruszyć pewne zasadnicze kwestie, pod tytułem czy homoseksualizm jest chorobą, zjawiskiem, czy może dewiacją, czy wiąże się z zachowaniami typu pedofilia i skąd w ogóle się bierze? Jak funkcjonował temat homoseksualizmu dawniej, jak funkcjonuje dziś?

Artykuł Pana Kochanowskiego podkreśla ważny problem: dawniej homoseksualizm uważano za chorobę i zajmowano się nim z perspektywy medycznej ( neurologia, psychiatria ). W ramach owego dyskursu wprowadzono pojęcie homoseksualizmu - wcześniej nie istniało ono w ogóle. Mówiono jedynie o zjawisku współżycia seksualnego między dwiema osobami tej samej płci, nie utożsamiano jednak tego z jakimikolwiek uwarunkowaniami psychologicznymi czy preferencjami stałymi. Co ciekawe, w dyskursie medycznym nie stosowano zwyczajowej metody "obserwacji", wyciągania wniosków i obiektywizacji stanowiska - byłoby to niemożliwe z gruntu, gdyż na tej samej zasadzie moglibyśmy "stworzyć" obraz osoby heteroseksualnej - chodzi o to, że homoseksualistów łączy jedynie pociąg do osób tej samej płci, choć... nie zawsze i nie tylko, ale to już metodologia psychologii, a nie neurologii czy psychiatrii. Co gorsze, w dyskursie medycznym podporządkowano obraz homoseksualisty jako tego, który posiada cechy psychiczne takie jak pedofilia, mania seksualna, niezdolność do odczuwania uczuć wyższych. Obraz zatem był karykaturalny i z góry założono koncepcję jego kreowania. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że współcześnie niektóre środowiska, szczególnie religijne, również przyjmują taki obraz osoby homoseksualnej.

I w tym momencie nastają lata 70. Geje i lesbijki podejmują 1. kroki, aby zmienić kreowany w przeszłości wizerunek osób o orientacji homoseksualnej. Ważnym krokiem była publikacja odpowiednich oświadczeń przez Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne oraz Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne, w którym poinformowano, iż klasyfikowanie homoseksualizmu i biseksualizmu jako zaburzeń jest błędne, gdyż orientacja seksualna jest zróżnicowana i niekiedy przybiera postać emocjonalnego i seksualnego pociągu do osób tej samej płci. Formą pośrednią w badaniach nad społecznością homoseksualną po opublikowaniu owych oświadczeń była próba scharakteryzowania wiadomego środowiska, niestety - okazało się, iż jest ono zbyt zróżnicowane, by można było objąć je w ramy spójnego opisu typologicznego.

Tym samym przechodzimy do współczesności i teorii queer. "
Studia queer lokują się
w obrębie nurtu socjologii ponowoczesnej,
a zatem standardem jest, że studiami
owymi zajmują się zazwyczaj – choć nie
zawsze – lesbijki i geje, które i którzy
starają się ukazywać ową problematykę z
własnego, lokalnego punktu widzenia,
przeciwstawiając sie tym samym wciąż
pozującemu na obiektywizm dyskursowi
homofobicznemu. Owa lokalność
postpozytywistycznej narracji pozawala na
unikanie błędu konstruowania jakoby
obiektywnego opisu osób
homoseksualnych, który zawsze okazuje
sie byc opisem skonstruowanym z
konkretnej pozycji.
I tutaj rozpocznę swoje rozważania: ważna jest perspektywa badawcza, gdyż okazuje się, że w dzisiejszych czasach, mimo najszczerszych chęci, nie jest możliwe obiektywne badanie społeczności homoseksualnej. Z jeden strony osoby heteroseksualne, dajmy na to na gruncie polskim, gdzie uprzedzenia do osób z omawianą orientacją są silnie zakorzenione, zawsze będą przez ich pryzmat mniej lub bardziej prowadziły swoje badania. Z drugiej strony oczywistym jest fakt, że osoba homoseksualna nigdy nie spojrzy na siebie obiektywnie, nie ma perspektywy "z lotu ptaka", z boku, z dystansu, gdyż sama nie do końca może obserwować siebie i swoje zachowania. Zatem jakie jest wyjście z sytuacji? Sami państwo wiedzą, że badania psychologiczne częstokroć psychologowie przeprowadzali właśnie na sobie. Później dopiero przenosili je na grunt społeczny. Zatem i ja spróbuję dokonać pewnych obserwacji na sobie i pisać głównie o swoim doświadczeniu, jednakowoż wykorzystując do tego szereg różnych publikacji, ukazujących społeczność homoseksualną z różnych perspektyw.

Do dyskusji z komentarzach: Czy uważają państwo, że stereotypy odnośnie homoseksualistów w kulturze są silnie zakorzenione?

Pozdrawiam:
K.T.S.

środa, 10 marca 2010

Geneza powstania, założenia i sposoby ich realizacji :)

Szanowni czytelnicy,
Oto blog, który będzie pisany na potrzeby zaliczenia zajęć z wiedzy o kulturze (a właściwie antropologii kultury) na 2. roku filologii polskiej w cywilizacji europejskiej. Zajmę się na nim tematem niezwykle mnie interesującym, tzn. funkcjonowania społeczności homoseksualnej na Wydziale Polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego. Na potrzeby ustawy o ochronie danych osobowych imiona osób o których będę pisał, zostaną zmienione. Oczywiście nie będą to wolne przemyślenia, ba, na 1. plan wysuwać tu będę pewne tezy/myśli/wnioski zawarte w tekstach mniej lub bardziej naukowych, dotyczących przede wszystkim homoseksualizmu. Oczywiście nie chodzi tu o jakąkolwiek ocenę zjawisk, jedynie ich przedstawienie. Czy istnieją jakiekolwiek różnice między funkcjonowaniem osób o orientacji homoseksualnej, a osobami o orientacji heteroseksualnej na Wydziale Polonistyki? Sądzę, że każdy odpowie sobie na to pytanie sam, ja tylko przedstawię pewne fakty :). Tytułem wstępu to tyle, 1. notka o właściwej tematyce już w sobotę lub niedzielę. Mam nadzieję, że w komentarz zostanie podjęta odpowiednia polemika do poruszanych kwestii - w każdym razie takowa będzie mile widziana :).

Pozdrawiam serdecznie.